Poranek zaskoczył nas padającym śniegiem. No , może nie zaskoczył aż tak bardzo, w końcu od tygodnia coś tam w pogodzie wróżyli ale nie dowierzałam.
Dzień dzisiaj leniwy i ponury , w sam raz na zaszycie się w kącie kanapy z książką, herbatą i kotem. Jest cudownie ;) W końcu mogę odpocząć, bez wyrzutów sumienia, że tyle do zrobienia a ja siedzę. Za oknem, widoki raz białe, zimowe, za chwilę znów jesienne z deszczem kapiącym z dachu. Świat jakby zwolnił.
Poranny śnieg, uzmysłowił mi, że jeszcze w ogóle nie czuję zbliżających się świąt. Nie wiem czy to wina zalewających nas wszędzie ozdób świątecznych, już od października, a może jeszcze coś innego... Może gdyby za oknem było biało i mroźnie?



